Jakie zasady obowiązują przy stole i poza nim?
Kodeks liczy kilkanaście zdań i mieści się na jednej kartce wiszącej przy wejściu. Poniżej podajemy jego pełne brzmienie, z krótkim wyjaśnieniem, dlaczego w ogóle powstał.
Co obowiązuje podczas rozgrywki?
- Rozgrywkę zaczynamy dopiero wtedy, gdy wszyscy przy stole znają zasady i potwierdzą to głośno lub skinieniem głowy.
- Zasady tłumaczy jedna osoba, bez przerywania i bez dodawania własnych wariantów, które można omówić po zakończeniu pierwszej rundy.
- Elementy cudzych gier, własne notatki oraz karteczki innych uczestników traktujemy jak rzeczy osobiste i nie dotykamy bez zgody.
- Podpowiedzi udzielamy wyłącznie na prośbę, a w grach kooperacyjnych tylko w ramach ustaleń całego stołu, nigdy ponad głowami pozostałych.
- Pomyłki w rozgrywce nie stanowią powodu do wyrzutów; jeśli błąd wychodzi na jaw późno, korygujemy go zgodnie z zapisem instrukcji.
- Z partii można wyjść w dowolnym momencie, o ile uprzedzi się o tym stół i odłoży własne elementy na miejsce.
- Hałas pozostaje w granicach rozsądku: radość z rozgrywki nie powinna zagłuszać rozmów przy sąsiednich stołach.
- Po zakończeniu partii pudełko wraca na półkę razem z kompletem elementów i krótką notatką w zeszycie.
Jak zachowujemy się poza rozgrywką?
- Wstęp do klubowni mają wyłącznie osoby pełnoletnie; organizator może poprosić o okazanie dokumentu tożsamości.
- W deszczowe dni prosimy o zmianę obuwia lub dokładne wytarcie podeszew, bo podłoga z desek jest stara i trudno ją konserwować.
- Napoje stawiamy na stolikach przy oknie, a nie na planszach; kubki z pokrywką mogą stać na blacie obok kart.
- Przekąski spożywamy tak, by nie zostawiać tłustych śladów na kartach i instrukcjach.
- Na czacie klubu piszemy tak, jak mówimy przy stole: uprzejmie, na temat i bez wiadomości prywatnych wysyłanych bez zaproszenia.
- Spory zgłaszamy moderatorowi, a nie rozstrzygamy ich publicznie; moderator odpowiada w ciągu jednego dnia roboczego.
- Zdjęcia robimy wyłącznie za zgodą osób, które się na nich znajdują, a bez zgody nic nie trafia na stronę.
Po co spisywać zasady, które wydają się oczywiste?
Kodeks powstał po wieczorze, w którym dwie osoby spierały się o jedną regułę, a nikt przy stole nie wiedział, kto ma rację. Okazało się, że każda z nich tłumaczyła grę na własny sposób, a instrukcja mówiła jeszcze coś trzeciego. Od tamtej pory pierwszym zdaniem każdej rozgrywki jest pytanie, czy ktoś ma wątpliwości. Dziś dyskusje o regułach zdarzają się nadal, ale kończą się sprawdzeniem w instrukcji, a nie podniesionym głosem.
Spisaliśmy zasady także dlatego, że nowa osoba nie ma jak ich odgadnąć. W klubie, w którym wszyscy się znają, wiele rzeczy dzieje się bez słów; kodeks pozwala przybyszowi dowiedzieć się, czego się spodziewać, zanim jeszcze przekroczy próg. Dlatego wisi on przy wejściu, w pełnym brzmieniu, na kartce w kolorze, którego nie da się nie zauważyć.
Raz w sezonie czytamy go na głos podczas zebrania i pytamy, czy coś należy zmienić. Wprowadzono w ten sposób zapis o obuwiu, o zdjęciach i o telefonach. Pozostałe punkty od początku nie wywoływały żadnych sporów.
Kodeks nie jest narzędziem karania. Jeśli zdarzy się, że ktoś naruszy zasadę, pierwszą reakcją jest rozmowa, a nie ostrzeżenie. Dopiero gdy rozmowa nie pomaga, sprawa trafia do moderatora, a w poważniejszych przypadkach pod obrady zebrania. Dotychczas nie musieliśmy zawiesić prawa wstępu żadnej osobie, i pragniemy, by tak pozostało.